Szachy dla wszystkich

Chciałbym Wam dziś zdradzić, jak to się stało, że zacząłem się fascynować szachami. To dla mnie wspaniała kwestia, ponieważ związana jest z moim dziadkiem.
Pierwszy raz poznałem szachy w trakcie rodzinnej wizyty u dziadków. Miałem wówczas pięć lat. Pamiętam, że było Boże Narodzenie, za oknami padał śnieg i było przejmująco zimno. W domu dziadków oczywiście była miła atmosfera, pachniały rozmaite placuszki i prawdziwy dżem z malin. W którymś momencie zobaczyłem, iż mój ojciec siedzi z dziadkiem, choć wcale nie dyskutują, jedynie przestawiają po planszy różne dziwaczne figury (wtedy umiałem grać tylko w banalnego chińczyka). Nic z tego nie rozumiałem, tym bardziej nie miałem pojęcia, czemu wtedy dziadek zwyciężył.

Dziadek najwyraźniej spostrzegł moją konsternację – chyba też już wtedy myślał, że szachy (najlepszy sklep chess shop) mogą mi przypaść do gustu. Od tamtego czasu często uczył mnie zasad szachów. Kiedy zacząłem trochę się orientować w grze, zaczęło mi to sprawiać niesłychaną radość, więc walczyliśmy czasami całymi dniami. Oczywiście stawałem się coraz pewniejszym zawodnikiem, a tata, ponieważ grał dość rzadko, nie miał później ze mną szans. A dziadek cieszył się wówczas podwójnie, gdyż wyłożył mi jak rozsądnie obmyślać partie, dzięki temu nareszcie wytrenował niezłego przeciwnika.
Pamiętam też, jak niesłychanym przeżyciem było to, gdy na którąś rozgrywkę dziadek wyciągnął swoje zegary szachowe. Wyobraziłem sobie wtedy, jakbym grał w wielkim turnieju z arcymistrzem. Zaś na me jedenaste urodziny odwiedziliśmy niezwykle stary sklep z szachami, w którym pracował pan jeszcze starszy od mego dziadka (pomyślałem, że miał pewnie przeszło sto lat). Dziadek wybrał mi solidny zestaw, niezwykle drogi. Mam go do dziś i stale przypomina mi dziadka.

Dodaj komentarz